wtorek, 6 września 2016

Rozdział I ,,Początek"

Wszystko zaczęło się niewinnie. Ukończenie szkoły średniej było dla mnie najszczęśliwszym dniem w życiu. Od zawsze wiedziałam kim zostanę. A raczej od zawsze wiedziała to moja mama. Kobieta, która była dla mnie ideałem, pracowała jako adwokat. Ale nie była takim zwykłym adwokatem. Zawsze szukała prawdy. Nigdy nie oskarżała bez dowodów. Parę dni po zakończeniu szkoły nadszedł najgorszy dzień mojego życia. Ja, mama i tata umówiliśmy się w naszej ulubionej restauracji ,,Sweetest Taboo" na kolację. Mama miała dojść po pracy.  Mieliśmy czekać na nią przed lokalem o 19.30. Dochodziła 20.00 a jej nie było. Tata stwierdził, że coś zatrzymało ją w pracy i weszliśmy do środka. Po zjedzonej kolacji wróciliśmy do domu.
O 21.00 byliśmy na miejscu. Przed naszym domem stał radiowóz policyjny.
-Jim Beckett??- spytał umięśniony ciemno włosy mężczyzna.
-Tak. To ja czy coś się stało??- odpowiedział zdziwiony emerytowany policjant.
-Przykro mi, ale Pańska żona nie żyje.  Została zamordowana na Timesquire w alejce.
-Zam...zamordowana- rzekłam przez łzy.
-Możemy porozmawiać?? Mam do Was parę pytań- wtrącił drugi także masywny policjant.
-Tak proszę.- odrzekł smutnym głosem tata.
-Czym zajmowała się ostatnio żona??- zaczął zbierać informacje szatyn.
- Obserwowała grupę policjantów, którzy porywali przestępców oraz sprawami narkotykowymi. Wszystkie te wydarzenia miały miejsce w tej alejce gdzie ją znaleziono- wtrąciłam ze łzami w oczach. Niech Pan nam wybaczy. Ale potrzebujemy czasu- dodałam.
-Rozumiem.- odrzekł współczującym tonem.
Gdy policjanci opuścili nasze mieszkanie, załamałam się. Mój świat legł w gruzach. Osoba, którą kochałam zginęła. Nawet się nie pożegnała. Gdyby leżała w szpitalu, umierałaby na udar mózgu, przytuliłabym się do niej, rzuciła na szyję i pożegnała... Ale nie. Ona zginęła. Umarła bez pożegnania.
Od tamtego dnia zmieniło się moje nastawienie do życia. Z każdym nadchodzącym dniem analizowałam to zdarzenie. Gdybałam co by było gdyby uparcie dopilnować by mama nie poszła tego dnia do pracy. Od tej pory wiedziałam, że moim powołaniem jest być gliną.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz